Rie Kugimiya

Urodzona 30 maja 1979 roku w Kumamoto Rie Kugimiya jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych seiyuu, znaną też jako Królowa Tsundere. To właśnie ona podkładała głos pod rzesze tsundere takich jak Louise Francoise la Blanc de la Valliere (Zero no Tsukaima), Aisaka Taiga (Toradora!) czy Shana (Shakugan no Shana). Jest także dobrze znana przez wielbicieli Tamagotchi, gdyż to właśnie jej głosem mówił Mametchi.

Była nominowana jako Najlepsza Aktorka w Roli Głównej za Louise w „Zero no Tsukaima” w pierwszym Seiyuu Awards i jako Najlepsza Aktorka w Roli Drugoplanowej za Kagurę z „Gintamy”. Natomiast w drugim Seiyuu Awards wygrała jako Najlepsza Aktorka w Roli Drugoplanowej. Następnie zwyciężyła raz jeszcze w trzeciej edycji konkursu dzięki roli Taigi w „Toradorze!”.

Jeśli chodzi o inne informacje o Kugimiyi, to wiemy, że ma 159 cm wzrostu, grupę krwi B, lubi baśnie, truskawki, jasny niebieski i chodzić na basen. Jej hobby to czytanie.

Inne postacie, pod które podkładała głos to m.in.: Yukari (Excel Saga), Alisa Bannings (Mahou Shoujou Lyrical Nanoha), Alphonse Elric, Catherine Elle Armstrong i Xiao Mei (Fullmetal Alchemist), Happy (Fairy Tail), Iori Minase (The Idolmaster) i Nora (Noragami).

image

image

Wakacje !

Wreszcie, chciałoby się powiedzieć, ten rok szkolny dobiegł końca i zaczęły się wakacje. Co prawda, ja czułam już ich przedsmak od jakiegoś czasu (konkretniej mówiąc, od końca egzaminu gimnazjalnego, po którym w zasadzie niewiele robiliśmy w szkole), ale miło jest pomyśleć, że wreszcie można porządnie wyspać się następnego dnia 😀 Mam nadzieję, że tegoroczne wakacje okażą się sprzyjające wypoczynkowi pod względem pogody. Wszystkim Wam życzę miłej, beztroskiej i bezpiecznej przerwy od szkoły, piszącym blogi weny wakacyjnej i wszsytkim fanom m&a wciągających serii na te dwa miesiące (no i pieniędzy na ulubione mamgi w portfelu) 🙂

image

U podstaw legł ryż…

Pierwszą rzeczą, która przychodzi do głowy nam, Europejczykom, gdy ktoś wspomni o azjatyckiej kuchni, jest ryż. Trudno dziwić się takim skojarzeniom, gdyż jest on niesamowicie rozpowszechnionym składnikiem potraw w tamtej części świata. Nie inaczej rzecz ma się, gdy mówimy o kulinarnych upodobaniach Japończyków – w ich kraju ryż spełnia tak dużą rolę jak u nas chleb.

W przeszłości ryż był podstawą kuchni japońskiej. Nie tylko go jedzono, ale także np. konserwowano nim ryby (w ten sposób powstało sushi). To właśnie od ryżu pochodzą nazwy posiłków języku japońskim: śniadanie to poranny ryż (asagohan/あさごはん), obiad to południowy ryż (hirugohan/ひるごはん), a kolacja wieczorny ryż (bangohan/ばんごはん). Tak często słyszane w anime (szczególnie w „Slayersach” 😉 ) wyrażenie „Gohan tabetai !”, które tłumaczymy zazwyczaj „Chcę coś zjeść”, w zasadzie dosłownie znaczy „Chcę zjeść ryż”.

Ryż jest także obecny w mitologii japońskiej. Jedno z najpopularniejszych bóstw religii shintoistycznej, Inari to bóstwo ryżu i, oględnie mówiąc, rolnictwa. Inari to także bóstwo lisów, które uważane są za jego specjalnych wysłanników.

Ryż sadzi się tradycyjnymi metodami na wiosnę i zbiera przed zimowym chłodem. Czas odgrywa tu dużą rolę, a uprawa wymaga bardzo ciężkiej pracy. Pola ryżowe są stałą krajobrazu japońskiej wsi.
Jednak w okresie Edo chłopom nie wolno było spożywać ryżu z wyjątkiem świąt i okresów, w których chorowali, gdyż uważano, że należał się on tylko tym, którzy na niego zapracowali.

Odmiana ryżu uprawiana w Japonii to ryż o krótkich, okrągłych ziarnach i tylko taki. Jednakże nie oznacza to wcale, że sadzony jest jednen gatunek; możemy spotkać ich wiele, a podstawowymi są Oryza glaberrima i Oryza sativa. One także mają wiele różnych odmian i wymienianie ich zajęłoby zbyt dużo czasu i raczej nie byłoby specjalnie interesujące. Dość dodać, że gatunek ryżu uprawiany w Japonii to najszlachtniejszy z gatunków traw.

Biały ryż jest także podstawą sushi. Choć istnieje rodzaj sushi pozbawiony tego składnika (sashimi), to jednak niewielu z nas wyobraża sobie tę potrawę pozbawioną ryżu. Kolejnym ważnym składnikiem sushi jest ocet ryżowy, którego proces tworzenia jest powiązany nieodwołalnie z ryżem. Podobnie ma się z trunkami takimi jak sake i mirin, które nie istniałyby, gdyby nie ów „najszlachetniejszy z gatunków traw”. Ryż jest także podstawą dobrze znanych nam z anime onigiri.

Źródła: „Podróże kulinarne. Kuchnia japońska.”, Wikipedia, wiedza własna

***

Jak dotąd w kategorii „Kuchnia” dodawałam tylko przepisy, ale uznałam, że to tak, jakbym zaczynała ten temat „od środka”, toteż postanowiłam napisać kilka notek poświęconych ogólników o japońskiej sztuce kulinarnej. Mam nadzieję, że ten krótki tekścik się Wam spodobał 🙂

image

image

image

image

Waneko wyda…

…”Akusagę”. W ostatnich dniach wydawnictwo podało na swojej stronie dwie podpowiedzi do ich nowej mangi z serii Jednotomówki Waneko. Dzisiaj zaś ogłoszony został tytuł nowości: jest to 2-tomowa „Akusaga” autorstwa Ayi Kanno. Manga wydana zostanie w jednym tomiku, co podniesie jej cenę do 27,99 zł. Data premiery przewidywana jest na październik tego roku.
Opis mangi ze strony wydawnictwa:

Zen nie ma żadnego celu w życiu. Interesuje go tylko łamanie prawa, szerzenie chaosu, zabójstwa… Lecz w trakcie swojej krwawej drogi przez życie natrafia na kogoś, dzięki któremu odkryje na nowo prawdę na temat swoje przeszłości. Czy Zen jest zabójcą czy może bohaterem? Czy uda mu się przypomnieć sobie, kim był? I co zrobi z tą wiedzą?

Waneko w poście podało także dwie wskazówki dotyczące kolejnych mang: z serii jednotomówek i dłuższego tytułu. Pierwsza ma być mangą josei, natomiast o drugiej dowiedzieliśmy się, że strona japońska zmieniła co do niej zdanie.
Jeśli chodzi o mnie, „Akusagi” kupować nie zamierzam :p Ostrzę sobie za to zęby na „Donten ni Warau”, którego tytuł został, nawiasem mówiąc, przetłumaczony na „Śmiech w chmurach”. Premiera już we wrześniu 😀

image

Hotarubi no Mori e

Takegawa Hotaru z utęsknieniem co roku czeka na wakacje, kiedy odwiedza swojego wujka na wsi. Powodem takiego stanu rzeczy jest Gin – chłopak, czy może raczej youkai (w zasadzie to coś pomiędzy), którego dziewczyna po raz pierwszy spotkała jako dziecko, gdy pewnego lata zabłądziła w pobliskim lesie zamieszkałym przez leśne duchy. Gin pomógł jej wydostać z boru, tym samym dając początek swojej przyjaźni z dziewczynką. Na tym przedziwnym youkai o wyglądzie srebrnowłosego chłopaka ciąży jednak potężne zaklęcie – gdy dotknie go człowiek, Gin zniknie. Hotaru dowiaduje się o tym w dość bolesny sposób, obrywając kijem po nieco nachalnej próbie rzucenia się chłopakowi na szyję. Dziewczynki nie zraża jednak jeden czy dwa guzy na głowie i wkrótce spotyka się z Ginem po raz kolejny. W ten sposób zawiązuje się między nimi przyjaźń, która przekształci się w bardzo silną i mającą duży wpływ na ich życie więź.

„Hotarubi no Mori e” jest filmem, który wielu widzom może się wydać zbyt spokojny, przez co nudny, dlatego ostrzegam: jeśli nie potrafisz choć na chwilę oderwać się od pędzącej na złamanie karku rzeczywistości lub zasypiasz, gdy bohaterowie zamiast okładać się czym popadnie i wykrzykiwać szczytne ideały do wtóru brzęku stali w spokoju łowią ryby, nie bierz się za oglądanie tego anime. Historia Hotaru i Gina nie obfituje w dramatyczne zwroty akcji czy przesadnie łzawe momenty. Jest za to pełna uroku i ciepła oraz słodkiego smutku – wszystko to zostało doskonale wywarzone i podane w formie pięknej opowieści, która być może nie zrzuci widza z krzesła, ale z pewnością poruszy tę wrażliwą strunę naszych dusz. Fabuła prowadzona jest powoli, a dużo czasu zostało poświęcone na przedstawienie codziennych zabaw Hotaru i Gina oraz ukazanie jak z upływem lat zmieniała się dziewczyna, a wraz z nią uczucie między bohaterami. Twórcy w sposób bardzo sugestywny, a zarazem subtelny i prosty ukazali relacje Hotaru i Gina, którzy stopniowo stawali się sobie coraz bliżsi i gdy tylko musieli się rozstać, nie potrafili myśleć o czymś innym, niż tylko o sobie nawzajem. Wątek romantyczny między głównymi bohaterami został poprowadzony perfekcyjnie – nienachalnie, aczkolwiek uczucie między Hotaru i Ginem jest wręcz namacalne. Często granica między silną przyjaźnią a zauroczeniem zaciera się, co tylko podkreśla niewinność i naturalność ich relacji.
Być może „Hotarubi no Mori e” nie jest specjalnie zaskakujące i nieprzewidywalne; w jakiś sposób widz przeczuwa, że zakończenie tej historii musi być właśnie takie, jednak do samego końca myśli, że być może będzie inaczej.

Ważnym elementem filmu jest świat youkai, w którym rozgrywa się duża część akcji. Jest on równoznaczny z Lasem Boga Góry – miejscem zamieszkania Gina i pozostałych leśnych duchów. Choć ten wątek nie doczekał się specjalnie dużego rozwinięcia, gdyż większa część anime poświęcona została Ginowi i Hotaru, to jednak szczególnie urzekła mnie sceneria festiwalu youkai.

Poza głównymi bohaterami trochę czasu dostaje właściwie tylko dziadek Hotaru i kilka innych youkai, jednak jest to nic w porównaniu z czasem poświęconym Ginowi i Hotaru. To właśnie uczucie, które rozwija się między nimi jest najważniejsze. W sposób widoczny wpływa ono na nich; zwykle radosna i energiczna Hotaru potrafi zamknąć się w sobie z tęsknoty do Gina, zaś on otwarcie mówi o tym, że w czasie jej nieobecności nie mógł przestać o niej myśleć, choć zazwyczaj sprawia on wrażenie skrytego. Bardzo sugestywnie została także ukazana kwestia zaklęcia nałożonego na Gina. Uczucie, które do siebie żywią sprawia, że bardzo chcieliby się dotknąć, muszą się jednak przed tym powstrzymywać, gdyż tylko dzięki temu mogą być razem. W tym przypadku wcale nie ujrzymy rzewnych łez wylewanych przez bohaterkę nocami z powodu takiego stanu rzeczy. Wystarczą ciche słowa, byśmy zrozumieli, jak bardzo Hotaru chciałaby dotknąć Gina.
Ogólnie rzecz biorąc, trudno nie polubić pary głównych bohaterów. Żywa i często ciekawska Hotary potrafi z miejsca zaskarbić sobie sympatię widza – zarówno jako dziecko, jak i jako licealistka. Gin natomiast wydaje się nieco oschły, jednak jedynie początkowo.

Tym, co doskonale podkreśla urok filmu jest oprawa wizualna. Kolorystyka jest świeża i miła dla oka, przez co widz może wręcz poczuć zapach lasu ukazanego z taką dokładnością. Tak zwyczajne ujęcie jak owad siedzący na korze drzewa może go zachwycić, dzięki czemu udzieli mu się nastrój anime. „Hotarubi no Mori e” jest prawdziwą ucztą dla oczu, która doskonale harmonizuje z opowiadaną historią. Podobnie ma się z muzyką, subtelnie podkreślającą to, co dzieje się na ekranie.

„Hotarubi no Mori e” z pewnością nie jest filmem, który można polecić wszystkim. Jeśli słodko-gorzkie okruchy życia Cię nudzą, nie sięgaj po to anime. Natomiast jeżeli gustujesz w takich klimatach i lubisz od czasu do czasu się wzruszyć – jest to pozycja jak najbardziej dla Ciebie. Miłośnikom mangi Yuki Midorikawy, na podstawie której powstało to anime, filmu nie muszę nawet polecać.

image

Trailer Sailor Moon Crystal

Zapowiadana już od kilku lat najnowsza seria Sailor Moon wreszcie doczekała się trailera. Orientacyjna data premiery anime to 5 lipca i miejmy nadzieję, że tym razem nie zostanie ona przesunięta (jak to miało miejsce na początku tego roku). Sailor Moon Crystal ma mieć 26 odcinków i być bezpośrednią adaptacją mangi.
Co do samego trailera, najbardziej rzuca się w oczy zmiana grafiki – zdecydowanie na lepsze, choć także design postaci został znacznie odświeżony, co nie wszystkim musi przypaść do gustu. Mnie trochę trudno się do tego przyzwyczaić, ale ogólnie mówiąc podoba mi się 😀

 

 

image

Mirai Nikki w Polsce

Po „Deadman Wonderland” i „Donten ni Warau” Waneko ogłosiło kolejną nowość, którą jest nota bene bardzo popularne „Mirai Nikki”. Jest to zakończona, 12-tomowa manga autorstwa Sakae Esuno zapowiadana na początek listopada tego roku.
Opis fabuły autorstwa Waneko:

Fabuła mangi kręci się wokół Yukiteru Amano, chłopaka niemającego żadnych przyjaciół i spędzającego swoje dni na robieniu dwóch rzeczy: pisaniu swojego pamiętnika na telefonie komórkowym oraz rozmowach ze swoim wymyślonym przyjacielem zwanym Deus Ex Machina, który w jego myślach jest bogiem Czasu i Przestrzeni. Lecz co jeżeli pewnego dnia okaże się, że Deus Ex Machina wcale nie jest wytworem jego wyobraźni, komórka w której prowadził swój dziennik zaczyna przepowiadać przyszłość a sam Yukiteru zostanie wciągnięty do morderczej gry, w której on i dwanaście innych osób będzie musiało walczyć na śmierć i życie?!

Ze strony wydawnictwa dowiedzieć się także możemy, że tytuł zostanie przetłumaczony, a wstępna wersja to „Pamiętnik Przeszłości”. Cóż, podejrzewam, że ta pokaźna liczba fanów „Mirai Nikki” w Polsce jest uszczęśliwiona takim obrotem sprawy, mnie to z kolei ani ziębi, ani grzeje. W sumie specjalnie się nie zdziwiłam tą zapowiedzią, bo skoro JPF wydaje „Shingeki”, to i Waneko nie może zostać w tyle. „Mirai Nikki” jest z pewnością mangą, która się dobrze sprzeda, aczkolwiek nie w moim guście.

image